Audyt SEO w agencji to dziś od 2000 do 8000 zł netto i trzy tygodnie czekania na PDF,
w którym połowa punktów dotyczy rzeczy widocznych z marszu. Jeden wieczór, kawa i cztery darmowe
narzędzia wystarczą, żeby wyłapać większość tego, co realnie blokuje małą stronę firmową. Robię
takie przeglądy od siedmiu lat i lista błędów powtarza się z nudną regularnością.
Wieczór zacznij w Search Console, nie w płatnym narzędziu
Otwórz Google Search Console i wejdź w raport Indeksowanie stron. Interesują Cię dwie liczby:
ile adresów jest zaindeksowanych i ile Google odrzucił. Przy stronie z czterdziestoma podstronami
i dwunastoma w indeksie dalsza część przeglądu nie ma sensu, dopóki tego nie odkręcisz. Potem
Skuteczność, zakres trzy miesiące, sortowanie po wyświetleniach i filtr na średnią pozycję od 8 do
20. To zapytania, przy których jesteś tuż za pierwszą stroną wyników, a akapit dopisany do
istniejącego tekstu daje więcej niż nowy wpis. Jeśli robisz audyt SEO samodzielnie, ten jeden
raport zastąpi Ci połowę płatnych narzędzi.
Trzecie miejsce to zakładka Mapy witryny. Sprawdź datę ostatniego odczytu i liczbę zgłoszonych
adresów. Widziałam firmy, które od dwóch lat wysyłały Google mapę wygenerowaną raz, ręcznie,
z adresami po starej strukturze linków. Google grzecznie ją czytał i grzecznie raportował
czterdzieści błędów, których nikt nigdy nie otworzył.
Tytuły i nagłówki: dziesięć minut w kodzie strony
Wejdź na stronę główną, wciśnij Ctrl+U i poszukaj <title>. Tytuł ma mieć od 50 do 60
znaków, zawierać frazę i różnić się na każdej podstronie. Sam tekst „Strona główna” albo nazwa
firmy powtórzona na dwudziestu adresach to wyrzucone miejsce w wynikach. Potem policz
<h1>: ma być dokładnie jeden na podstronę. Motywy WordPressa nagminnie wstawiają jeden
w logotypie, drugi w tytule wpisu, a wtedy Google dostaje dwa konkurencyjne sygnały o temacie.
Ręczne czytanie kodu ma sens dla pięciu adresów, nie dla stu. Ściągnij Screaming Frog SEO Spider,
w darmowej wersji przechodzi 500 adresów, czyli zwykle całą małą witrynę. Po crawlu patrzysz na
kolumny Title 1, Meta Description 1 i H1-1: puste komórki i duplikaty widać w dwie minuty, całość
eksportujesz do CSV i masz gotową listę zadań. Nagłówki H2 układaj z zapytań, które już masz
w Search Console, zamiast z ogólników w stylu „Nasza oferta”.
Gdzie znikają podstrony: indeksacja i duplikaty
W raporcie Indeksowanie stron rozwiń listę powodów. Cztery wracają u małych firm najczęściej:
„Wykluczona przez tag noindex”, „Duplikat, Google wybrał inną stronę kanoniczną niż użytkownik”,
„Zablokowana przez plik robots.txt” oraz „Strona z przekierowaniem”. Pierwszy to zwykle pamiątka
po wdrożeniu, kiedy ktoś zablokował indeksowanie na czas budowy i nikt tego nie odkliknął. Drugi
bierze się z archiwów tagów, stron autora i wewnętrznej wyszukiwarki, czyli adresów z ?s=, które
powielają te same zapowiedzi wpisów.
Sprawdź też, czy domena z www i bez www prowadzi do jednej wersji kodem 301, a nie żyje
równolegle w dwóch. To samo z http i https. Operator site: nie jest raportem indeksacji, pokazuje
próbkę i potrafi minąć się z prawdą o kilkadziesiąt procent, więc traktuj go jak ciekawostkę.
Tagi z jednym albo dwoma wpisami zamknij noindeksem, bo produkują cienkie strony bez treści.
Prędkość i telefon: trzy progi, które trzeba znać
Wklej adres w PageSpeed Insights i patrz na sekcję z danymi rzeczywistymi od użytkowników
Chrome, nie na wynik laboratoryjny. Trzy progi: LCP do 2,5 sekundy, INP do 200 milisekund, CLS do
0,1. Powyżej tych wartości nikt nie wystawia kary z nazwiskiem, ale przegrywasz na telefonie,
gdzie ludzie odpadają, zanim zobaczą formularz.
Przyczyna u małej firmy jest niemal zawsze ta sama: zdjęcia po dwa i trzy megabajty wrzucone
prosto z telefonu, slider na stronie głównej i sześć wtyczek, z których nikt nie korzysta.
Przeskaluj zdjęcia do 1600 pikseli szerokości, zapisz w formacie WebP i celuj w 100 do 200
kilobajtów na obraz. Sam ten krok potrafi ściągnąć LCP z czterech sekund do dwóch. Fonty wgraj na
własny serwer zamiast ładować z zewnątrz, wtyczkę cache ustaw raz i zostaw, a slider skasuj
i zastąp jednym zdjęciem z nagłówkiem, bo na trzeci slajd nikt nie czeka.
Lista kontrolna na jeden wieczór
| Co sprawdzić | Gdzie | Próg alarmowy |
|---|---|---|
| Zaindeksowane adresy | Search Console, Indeksowanie stron | mniej niż 80% podstron |
| Tytuł <title> | Ctrl+U albo Screaming Frog | brak, duplikat, powyżej 60 znaków |
| Liczba <h1> | Ctrl+U, szukaj h1 | inna niż jeden |
| Meta description | Screaming Frog, kolumna Meta Description 1 | brak albo powyżej 165 znaków |
| LCP na telefonie | PageSpeed Insights, dane rzeczywiste | powyżej 2,5 sekundy |
| Mapa witryny | Search Console, Mapy witryny | odczyt starszy niż 30 dni |
| Linki wewnętrzne | Search Console, raport Linki | podstrona z zerem albo jednym linkiem |
| Przekierowania | wpisz adres z www i bez www | brak 301 do jednej wersji |
Kolejność napraw nie jest dowolna. Najpierw indeksacja, bo strona niewidoczna dla Google nie
skorzysta z żadnej innej poprawki. Potem tytuły i nagłówki, bo to godzina pracy i natychmiastowy
wpływ na klikalność. Potem zdjęcia i prędkość. Linkowanie wewnętrzne na koniec, bo daje efekt
dopiero wtedy, gdy reszta stoi.
Wszystko wpisz do arkusza w trzech kolumnach: co jest źle, gdzie to naprawić, ile to zajmie. Rób
dwie pozycje tygodniowo, nie dwadzieścia w jeden weekend, bo przy dwudziestu zmianach naraz nie
odróżnisz, która zadziałała. Po sześciu tygodniach wróć do Search Console i porównaj średnią
pozycję oraz liczbę zaindeksowanych adresów ze zrzutem z pierwszego dnia. Ten zrzut zrób dzisiaj,
przed pierwszą poprawką, bo bez punktu odniesienia cały wieczór pracy zostaje kwestią wiary.







