Statystyka jest brutalna: większość odwiedzających opuszcza stronę bez zakupu. Nie dlatego, że oferta jest zła, tylko dlatego, że akurat porównują, czytają albo nie mają czasu. Remarketing to sposób, żeby do tych ludzi wrócić i przypomnieć się w dobrym momencie, zamiast tracić ich na zawsze.
Na czym to polega
Remarketing pokazuje reklamy osobom, które już weszły na twoją stronę albo wykonały na niej jakąś akcję. Ktoś oglądał produkt, dodał go do koszyka i wyszedł. Później widzi twoją reklamę na innych stronach, w wyszukiwarce albo na YouTube, co przypomina mu o niedokończonym zakupie.
Działa to, bo kierujesz przekaz do ludzi, którzy już cię znają i wykazali zainteresowanie. Zamiast płacić za dotarcie do zupełnie obcych osób, rozmawiasz z tymi, którzy są bliżej decyzji. Dlatego remarketing zwykle ma niższy koszt konwersji niż kampanie skierowane do nowych odbiorców. To dogrywka, a nie pierwsze poznanie.
Jak zbudować listy odbiorców
Podstawą jest podział odwiedzających na grupy według tego, co zrobili. Inaczej rozmawiasz z kimś, kto tylko zajrzał na stronę główną, a inaczej z osobą, która porzuciła pełny koszyk. Ta druga jest znacznie bliżej zakupu i zasługuje na mocniejszy, bardziej konkretny komunikat.
Warto wydzielić listy takie jak odwiedzający konkretną kategorię, oglądający produkt, porzucający koszyk czy dotychczasowi klienci. Każdej z nich pokazujesz inny przekaz. Osobie z porzuconym koszykiem możesz przypomnieć dokładnie ten produkt, a byłemu klientowi zaproponować coś uzupełniającego. Im trafniej dobrana lista, tym mniej zmarnowanych wyświetleń.
Uważaj, żeby nie zamęczyć
Remarketing ma jedną ciemną stronę: łatwo przesadzić. Reklama tego samego buta, która chodzi za człowiekiem przez dwa tygodnie na każdej stronie, drażni i psuje wizerunek marki. Efekt bywa odwrotny do zamierzonego, bo odbiorca zaczyna kojarzyć firmę z natręctwem.
Ratunkiem jest ograniczenie liczby wyświetleń na osobę i rozsądne okno czasowe. Jeśli ktoś nie kupił przez, powiedzmy, trzydzieści dni, prawdopodobnie już nie kupi, więc dalsze gonienie go to strata budżetu. Warto też wykluczyć osoby, które już dokonały zakupu, żeby nie płacić za reklamowanie im czegoś, co właśnie mają w koszyku pocztowym.
Od czego zacząć małym budżetem
Nie potrzebujesz dużych pieniędzy, żeby ruszyć. Wystarczy poprawnie wpięty tag zbierający odbiorców i jedna, dobrze pomyślana lista, na przykład porzucone koszyki albo osoby, które odwiedziły stronę oferty. To zwykle najgorętsza grupa i pierwsze miejsce, gdzie remarketing zwraca się najszybciej.
Zacznij od prostej kampanii z jasnym przekazem i konkretną zachętą do powrotu, a potem obserwuj wyniki i dokładaj kolejne listy. Remarketing najlepiej traktować jak dopełnienie działań, które sprowadzają nowy ruch, a nie jak samodzielną strategię. Dopina sprzedaż, której inaczej byś nie zobaczył, ale musi mieć kogo dopinać.






